fbpx
Jak żyć z anemią? Wywiad z Kingą Szostko @loft.and.more
czy mozna żyć z anemią?

W tym odcinku mineralnego wywiadu moim gościem jest Kinga Szostko. Kinga zawodowo zajmuje się branżą budowlaną oraz ma olbrzymie doświadczenie w prowadzeniu prywatnej kliniki medycznej. W sieci jest znana jako @loft.and.more, gdzie prezentuje swoje aranżacje wnętrz. Prywatnie, Kinga od lat zmaga się z anemią. Dlatego dziś porozmawiam z nią o tym, jak żyć z anemią? Jak pracować, podróżować i zwyczajnie cieszyć się życiem podczas tej choroby? Czy to w ogóle jest możliwe? Poruszamy również kwestię prawidłowej diagnostyki i leczenia anemii.

Aga: Cześć Kinga, dziękuję za przyjęcie zaproszenia do udziału w wywiadzie. Zawodowo łączysz ze sobą branżę budowlaną i medyczną. Jednak wcześniej byłaś właścicielką kliniki medycznej. Jaka jest, Twoim zdaniem, świadomość Polaków na temat regularnych badań?

Kinga: Cześć, Dzień Dobry, bardzo Ci dziękuję za zaproszenie do wywiadu, to miło być docenionym, mam nadzieję, że moje odpowiedzi pomogą, choć kilku osobom. Z mojego doświadczenia w klinice uderzało mnie to, że Pacjenci byli albo źle zdiagnozowani, albo odbijający się od systemu opieki zdrowotnej. Świadomość na temat cyklicznych badań była niska, ale i na tym polu udało się zdziałać kilka rzeczy.

Jak zwiększyć świadomość Pacjentów na temat regularnych badań?

  • Po pierwsze lekarz pierwszego kontaktu, nie ma w swoim koszyku badań NFZ-towskich podstawowego parametru, który jest złotym standardem w diagnozowaniu anemii – Ferrytyny.
  • Po drugie nauczyłam naszych Pacjentów, zwłaszcza tych, którzy trafiali pod opiekę moich specjalistów, że bez obowiązkowego pakietu badań, w ogóle o wizycie mogą zapomnieć. I to się sprawdzało. To napędzało świadomość oraz skutkowało pogłębioną, celowaną diagnostyką i przynosiło niesamowite efekty w leczeniu Pacjentów.
  • Każdy z moich bliskich (i Pacjentów też!) wie, że profilaktyka to podstawa. Jest mnóstwo chorób, które jesteśmy w stanie wyłapać podstawową morfologią, a są to na tyle poważne choroby, że mogą nawet zabić. W naszych rękach leży nasz los, więc albo się badamy, albo potem ponosimy za ich brak pełną odpowiedzialność. Moim ulubionym powiedzeniem jest „Lepiej zapobiegać niż leczyć” i tego się trzymam.

Niszowy temat – tysiące pacjentów w klinice, czyli jak to się stało, że wlewy żelaza rozpowszechniły się w Polsce.

Kinga: Tak, sześć lat temu otworzyłam w Gdyni prywatną Klinikę. Byłam zmęczona walką ze swoimi problemami zdrowotnymi (jestem Pacjentem onkologicznym), wściekła na system, ale za to ze znajomościami „medycznymi”, bo zawsze medycyna była moim źródłem zainteresowania, potem odpowiedniej edukacji itd. Uparłam się, żeby wejść w niszę niezaopiekowanych Pacjentów, chciałam świeżości na rynku medycznym. To dzięki mnie, kroplówki zostały skomercjalizowane, bo nie da się ukryć, że byłam liderem tych usług. Do suplementacji dożylnej dołączyłam niszowych specjalistów takich jak endokrynolog, androlog, hematolog i póki koronawirus nie pokrzyżował mi planów, bo jak wiesz, Kliniki już nie mam (zdecydowałam się na jej zamknięcie) pomogłam tysiącom ludzi. Dosłownie. Miesięcznie przyjmowaliśmy do 500 Pacjentów. Z różnymi schorzeniami, historiami, problemami.

Moja klinika była jedynym w Polsce Centrum Medycznym posiadającym w swoim gabinecie zabiegowym analizator parametrów krytycznych. W kilka minut pobieraliśmy krew i otrzymywaliśmy kilkadziesiąt parametrów takich jak np. hemoglobina, hematokryt, elektrolity itd. z krwi Pacjenta i byliśmy w stanie niejednokrotnie uratować komuś życie. Tych badań wykonywaliśmy nieodpłatnie setki. Przyjeżdżały do nas, na te badania całe jednostki, czy to Policji, czy Straży Pożarnej. Oj działo się! A wracając do świadomości, była ona na niskim, jak powiedziałam wcześniej poziomie.

Aga: Na swoim Instagramie dzielisz się Twoją historią walki z anemią. Od ilu lat masz zdiagnozowaną anemię? Jakie były początki tej choroby u Ciebie?

Moja miłość do medycyny powoduje, że nawet w budowlance muszę wpleść pewne aspekty ;). Anemię miałam kilkukrotnie, wcześniej spowodowaną obfitymi miesiączkami (czyli cierpiałam na niedokrwistość z niedoboru żelaza), potem wkradła się anemia chorób przewlekłych, a ostatnie sześć lat anemii, to jej nasilenie spowodowane krwotokami w ciąży, ciężkim porodem (cięcie cesarskie z dużą utratą krwi), oraz z krwotocznymi miesiączkami po okresie połogowym. Wyobraź sobie, że w 100% udało mi się wreszcie zdiagnozować siebie, dopiero z pomocą hematologa współpracującego z Kliniką, Alana Majeranowskiego i swojej nadgorliwości. Przechodząc do sedna, mam stwierdzone dwie choroby hematologiczne, bardzo poważne i postępowanie w ich przypadku, wymagało między innymi stałej kontroli hematologicznej, a ja nie miałam tego świadomości. Trzy krwotoki w ciąży, zagrożona ciąża i leżenie plackiem przez pierwsze sześć miesięcy w ciąży to były sytuacje bardzo trudne. Ale wreszcie wiem co, jak i dlaczego. Podsumowując, kluczowa była tutaj pogłębiona diagnostyka oraz trafienie na odpowiedniego specjalistę.

Aga: Jak żyć z anemią? Jakie objawy są najbardziej dokuczliwe i utrudniają codzienne funkcjonowanie?

Kinga: Dobre pytanie! Bo ja byłam tak zaadoptowana do swojej anemii, że tak naprawdę przy hemoglobinie 8.5 funkcjonowałam praktycznie normalnie. Do momentu ostatnich upałów, kiedy po prostu zasłabłam. Zdarzyły się po drodze dwa inne epizody niedotlenienia, kiedy jak przy udarze odcinało mi połowę ciała, drętwiała ręka, usta itd. Anemia ma wiele obliczy. Często niedostrzegalnych i na tyle banalnych, że potrafimy ją przeoczyć.

Ja wiedziałam, że ją mam, ale byłam na tyle uparta, że jak zwykle chciałam po swojemu. Żadnych zastrzyków z żelaza, żadnych kroplówek. Mój hematolog miał ze mną trzy światy. Serio. Wreszcie, po 6 latach eksperymentów na samej sobie, piciu litrów zakwasu z buraków, jedzenia tony salcesonu i wiecznego spadku hemoglobiny, poddałam się i zrobiłam to, co od lat sugerował lekarz. Dałam sobie podać żelazo dożylnie, tzw. wlew z żelaza. Reasumując, banalne objawy w postaci wypadania włosów, łamliwości paznokci, uczucia zmęczenia już powinny skłaniać do podstawowych badań. I nie chodzi tutaj o badania samego żelaza, bo ono niewiele wnosi, ale do badania ferrytyny, czyli zapasów żelaza w naszym ustroju.

Sprawdź, czy grozi Ci niedobór żelaza – Rozwiąż bezpłatny QUIZ

Aga: Nawiązując do Twojego doświadczenia z prowadzeniem kliniki medycznej, czy problemy z poziomem żelaza to częsty problem?

Bardzo częsty. I – co gorsza – ignorowany przez wielu lekarzy, jak i Pacjentów. Ponadto prawidłowa diagnostyka anemii również pozostawia wiele do życzenia. Pokazuje to dokładnie poniższy obrazek. On pokazuje wszystko. Nie potrzeba słów. My kobiety jesteśmy stygmatyzowane, bo przecież kobieta to jedyne zwierzę, które krwawi siedem dni i nie zdycha. Jesteśmy mamami, paniami domu, prezeskami, żonami, kochankami. Kobieta ma od siebie zawsze dawać, kojarzysz stereotyp? My same dla siebie jesteśmy na końcu tego układu. Wielka szkoda, bo dobrze zdiagnozowana i leczona kobieta, matka, żona, kochanka czy prezeska to szczęśliwa, dobrze czująca się i wyglądająca, matka, żona, kochanka.

Jak żyć z anemią?
Grafika, o której mówi Kinga. Podejście do pacjentów z anemią w Polsce.

Aga: Tak, zgadzam się z Tobą. Kultura MUSIZMU wśród kobiet ma się świetnie. Musisz ugotować, musisz posprzątać, musisz być z dzieckiem, musisz pracować, musisz być miła dla faceta i takie never ending story ze słowem muszę. Z drugiej strony dbanie o siebie, regularne badania są traktowane jako zło konieczne, które można odsuwać w czasie.

Aga: Z perspektywy Pacjentki, jak oceniasz opiekę medyczną nad Pacjentami z anemią w Polsce? Wielu Pacjentów skarży się, że są ignorowani już w czasie diagnozy.

Po pierwsze hematologów mamy w Polsce niewielu, część z nich ma bardzo zły kontakt z Pacjentem, bagatelizują choroby inne niż nowotworowe. Lekarz POZ nie ma narzędzi, chęci i wiedzy, by w ogóle anemię diagnozować. Znalezienie kompetentnego hematologa też nie jest łatwe (aczkolwiek nie niemożliwe) i tak koło nam się zamyka. W Gdańsku mamy chyba najlepszych specjalistów w temacie anemii. Dla mnie to europejski poziom. Jeśli nie światowy. Aczkolwiek obciążenie tych specjalistów jest tak olbrzymie, że potrzeba niezłej cierpliwości i determinacji, by do niektórych w ogóle się dostać, nawet prywatnie.

Pacjenci z anemią często sa pozostawieni sami sobie.

Jak żyć z anemią, jeśli umówienie się na wizytę do hematologa graniczy z cudem?

Z uwagi na bardzo małą liczbę hematologów wizyta na NFZ to czasami nawet ROK oczekiwania. Prywatnie również czekasz na wizytę (1-2 miesiące). Wynika to z tego, że hematolodzy mają ręce pełne roboty, a mogliby zostać odciążeni przez lekarzy POZ. Warto podkreślić, że hematolog to nie jest lekarz od anemii. Wielu lekarzy POZ (rodzinnych) nie zleca badania ferrytyny czy krzywej żelazowej. Ponadto prowadzenie pacjentów z anemią to również rzadkość. A hematologia to choroby krwi. Nowotworowe i nienowotworowe. Zwykłą anemię powinno się leczyć u lekarza pierwszego kontaktu.

Aga: Czy zwracasz uwagę na Twoją codzienną dietę i czynniki ograniczające wchłanianie żelaza?

Kinga: W moim przypadku, na tym poważniejszym etapie, kiedy moja anemia z łagodnej przeszła w fazę umiarkowaną, a potem w ciężką, takie czynniki nie miały już żadnego znaczenia. Wspominałam o burakach, salcesonie. Brakowało do kompletu picia koktajlu z surowych wątróbek. Przeszłam wszystko i przerobiłam wszystko. I w moim przypadku, na tak głęboką anemię nie pomagało już nic. Mogłam chemicznie zatrzymać miesiączkę, ale wiedziałam, że pseudomenopauza w moim wieku zrobi mi więcej szkody niż krwotoczna miesiączka. Poza tym hormony przy mojej chorobie hematologicznej byłyby bardzo niebezpieczne.

Aga: To tylko potwierdza, jak ważne są regularne badania i wczesna diagnostyka anemii. Wtedy prawidłowa dieta i dobrze dobrana suplementacja może zdecydowanie pomóc. Zaawansowana anemia wymaga już poważniejszych interwencji.

Aga: Kończąc naszą rozmowę, poruszmy temat rzekę, czyli poradnictwo medyczne na grupach i forach internetowych. Jak sprawdzić, czy osoba, która udziela nam rady medycznej ma do tego jakiekolwiek predyspozycje?

Kinga: Nawet nie wiem, czy jest sens się wypowiadać. Jestem na grupie związanej z anemią i kilka ostatnich porad, spowodowało, że otworzyłam swoją grupę, wspieraną przez hematologa. Niestety nie mamy wpływu na to, że ludzie wierzą we wszystko, co przeczytają. Poradnictwo internetowe i samodiagnozowanie się dzięki uprzejmości wujka Google ciągle ma miejsce.

Gdzie zatem szukać pomocy, jeśli podejrzewasz lub masz już anemię?

  • Zaufaj sobie.
  • Szukaj dobrych ośrodków z dobrymi specjalistami.
  • Korzystaj z wiarygodnych portali takich jak np. znanylekarz.pl.
  • Przede wszystkim weryfikuj treści, które w Internecie znajdujesz.

Mój hematolog, wspomniany doktor Majeranowski, zostawił w sieci kilka bardzo obszernych materiałów. Dwugodzinny webinar o anemii. Kolejny film o niepłodności hematologicznej, następny o czerwienicy itd. Szukajcie, a znajdziecie – mówią. I skoro dotarliście tutaj, to zapraszam do swojej grupy o anemii i innych chorobach krwi.

Aga: Mam podobne odczucia. Pozbawione wiedzy medycznej porady to jedno, a druga kwestia to bardzo niemiły, czasem wręcz agresywny ton wypowiedzi osób z odmiennymi poglądami. Jednak tak jak mówisz, coraz więcej osób z branży medycznej działa w Internecie i szerzy wiedzę opartą na dowodach naukowych. Warto sprawdzić od kogo czerpiemy informacje medyczne. W końcu chodzi tu o nasze zdrowie i życie.

Kim jest Kinga Szostko?

Prezes Revital.Clinic, absolwentka Functional Medicine University, Fundatorka Fundacji Przedsiębiorcy Pomagają, członek Rady Nadzorczej, ambasador marketów budowlanych Dombi.

Mama, żona, była anemiczka, Pacjentka onkologiczna i hematologiczna.

Jak żyć z anemią? Wywiad z Kingą Szostko @loft.and.more

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń na górę